"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą …”
Ks. Jan Twardowski

 

20 czerwca 2020 roku z głębokim żalem i smutkiem pożegnaliśmy

JÓZEFA MORUSIEWICZA

 

Wspomnienia o ś. p. Józefie Morusiewiczu

Józef Morusiewicz

Nauczyciel gry na waltorni, nasz Kolega, Przyjaciel.

We wrześniu świętowałby 25-lecie swoje pracy pedagogicznej. 25 lat pięknych i twórczych. Wychował wielu wspaniałych uczniów, absolwentów.

Ostatni raz widziałam go na szkolnym korytarzu,  kilka dni przez Jego odejściem. Stał             w gronie kolegów radosny, wypoczęty, zadowolony. Rozmawiałam z Nim chwilę. Dziś myślę, że zbyt krótką chwilę. Żartowaliśmy jak zwykle.... Właśnie „jak zwykle”. Pogoda ducha, duża pozytywna energia, optymizm to Jego cechy. Dzielił się nimi z nami przez lata. Jeśli dziś patrzymy na świat pozytywnie, to choćw małej części zawdzięczamy to Józkowi. Wspominając Go będziemy się uśmiechać, choć dziśi pewnie długo jeszcze będzie to uśmiech przez łzy.

Teresa Taradejna

*

Jeśli mogę dołączyć się do wspomnienia o Józku ...

Znałam go właściwie tylko przez chwilę, akompaniowałam w Jego klasie przez semestr czy dwa, ale to, co mnie uderzyło od początku, to przyjacielskość, pomoc, sympatia, wyrozumiałość, uśmiech, braterska relacja z uczniami... tak Go pamiętam i bardzo, bardzo mi przykro.

Ewa Ferro

*

Z żalem przyjąłem tę smutną wiadomość. Najbardziej zapamiętałem poczucie humoru.           Pan Józef zawsze potrafił"z arażać" swoim śmiechem. Pamiętam jak kilka razy za Jego sprawą uśmiałem siędo łez. Pana Józefa postrzegałem jako osobę z bardzo pozytywną energią. Szkoda, że jużGo z nami nie ma...

Konrad Ingielewicz

*

Od ucznia Pawła Graczyka

Panie Józefie,
Wybrzmiał już ostatni dźwięk zagrany przez Pana na rogu. Teraz słychać tylko dźwięk ciszy    i pustki. Chcę Panu bardzo podziękować, choć nie widziałem, że będę robić to tak szybko. Za każdy uścisk dłoni, za każdy dźwięk zagrany na tym pięknym instrumencie, zarówno przez Pana jak  i przeze mnie, bo to Pana zasługa. Za każde słowo - i te ciepłe i te pouczające. Za wszystkie lekcje, wszystkie warsztaty. Dziękujęza to, że był Pan moim wychowawcą i nauczycielem, ale nie tylko - czasami był Pan dla mnie jak ojciec i przewodnik. Wierzę, że na moim dyplomie zajmie Pan najwyższe z miejsc na widowni i będzie Pan mnie słuchał razem z resztą publiczności.
Tęsknię. Do zobaczenia. Dobranoc.

*

Pan Józek był idealnym dowodem na to, że w pracy pedagoga najważniejsze jest podejście, atmosfera i relacja z uczniami. Przyjął mnie do klasy waltorni w bardzo ciepły i życzliwy sposób. Dostrzegł gdzieś małą iskierkę zapału, która była we mnie i dzięki jego podejściu,      z tej iskierki powstałogień, który pochłonąłmnie całkowicie. Gra na waltorni i muzyka stała się moją pasją, a moje postępy i rozwój były dla niego powodem do dumy, co motywowało mnie do jeszcze większej pracy. Każda kolejna lekcja z Panem Józkiem generowała zasoby energii i chęci do rozwijania się. W obliczu problemów, gorszych dni, kryzysów, które pojawiały sięw między czasie, zawsze dawałmi wolną rękęw moich poszukiwaniach w sprawach warsztatowych, muzycznych, interpretacyjnych, a gdy cośszło nie tak, z ogromną cierpliwością wracał ze mną do podstaw, by zacząć jeszcze raz. Zawsze uśmiechnięty, miły, cierpliwy. Wszystkim uczniom życzę, żeby na swojej drodze spotykali takich nauczycieli, a wszystkim nauczycielom posiadania takiego podejścia względem swoich uczniów. 

Emilian Spychalski

*

Józek, bardzo życzliwy, dobry, ciepły człowiek. Wspaniały pedagog i znakomity waltornista. Nigdy nie odmówił pomocy.

Zostaniesz na zawsze w mojej pamięci. Spoczywaj w pokoju.

Andrzej Regiec

*

Te tragiczne wieści były szokiem dla nas wszystkich..... Józef naprawdę był człowiekiem niezwykle ciepłym z wielkim sercem i duszą... Nie miał dzieci, ale jego dziećmi byli i są jego uczniowie. Nawet teraz podczas prób dyplomantów mówimy - a co by powiedziałw tym momencie pan profesor ?

I każde takie wspomnienie wywołuje u nas jasny i ciepły uśmiech, ponieważJózek posiadał wspaniałe poczucie humoru  i często żartował nawet z siebie... Do tego był niesamowitym pasjonatem wędkowania...Na ryby jeździł nawet do Szwecji promem. A jak smacznie je przyrządzał, miał przepisy na ich każdy rodzaj! Miałam szczęście pracować z nim również w orkiestrze filharmonii. Był prawdziwym przyjacielem i wspierał mnie w moich pierwszych orkiestrowych krokach.
Będzie mi Go bardzo brakowało...
Niech spoczywa w spokoju...

Natalia Klykova

 

 

 

 

Opublikowano: 25-06-2020 13:58
Autor: Lucyna Piątkowska
Kontakt: 89 527 26 91 e-mail: sekretariat@szkola-muz.olsztyn.pl